wtorek, 15 lipca 2014

Czwarty i oby ostatni cykl....

Hej Wam wszystkim!!!  Od wczoraj jestem na oddziale.... Czuję się bardzo dobrze ;))). Dziś rano dostałam chemię i czuję się dobrze tylko niekiedy miewałam bóle brzucha... Na sali leżę z bardzo sympatyczną Julą,  która ma bardzo miłych rodziców;))). Wczorajszy dzień rozpoczął się bardzo przykro, ponieważ dowiedziałam się o śmierci koleżanki;(. Wszyscy byli bardzo przerażeni tą całą sytuacją, jak i ja to i moia cała rodzina;(. Będziemy pamiętać ;(!! Żeby może trochę na rozweselić atmosferę to dodam zdjęcie mojej kochanej myszki!!! ;*. Urocze moje słońce!!!



wtorek, 8 lipca 2014

Marzenia się spełniają!

Niedzielnego popołudnia wraz z rodzicami i rodzeństwem wybraliśmy się na poszukiwanie wyposażeń do pokoi, które pieczołowicie są robione. Po długich poszukiwaniach znaleźliśmy idealne meble dla mojego rodzeństwa, lecz ja jak zawsze mam problem, ponieważ mam tysiąc myśli na minutę... Po jakiś 2 godzinach odwiedziliśmy McDonalda, gdzie ku mojemu zaskoczeniu spotkaliśmy Panie z fundacji Mam Marzenie. Na początku myślałam, że to przypadkowe spotkanie, ale co się później okazało? Moi rodzice wraz z Paniami umówili w tajemnicy to spotkanie, by wręczyć mi telewizor. Byłam bardzo zaskoczona! Nie spodziewałam się, że rodzice mogą mi taką małym wyjazdem zrobić tyle radości; ). Dziękuję bardzo Sponsorowi - organizatorom i uczestnikom Turnieju Golfowego Mercedes Trophy 2014 oraz Fundacji Mam Marzenie, za zrealizowanie i spełnienie Mojego marzenia. Po tak pełnym emocji spotkaniu wyruszyliśmy na grilla do znajomych tam spędzając swój późniejszy czas. Niedzielny dzień pełen był wrażeń i ekscytacji... Pozytywnie zakończony. 



piątek, 4 lipca 2014

Cały ciężki tydzień! : )

        Od poniedziałku trwają ciężkie prace nad remontem mojego i rodzeństwa pokoi.... Robotnicy -w moim przypadku rodzina- uwijają się jak mrówki. Wszystko idzie po dobrej myśli... Już pierwszego dnia było widać wielkie zmiany w wyglądzie całego pomieszczenia. 
        We wtorek byłam na rezonansie magnetycznym. Na początku odwiedziliśmy mojej babci lekarza, ponieważ jak już wcześniej pisałam byłyśmy razem na badaniu PET i w tym samym czasie przyszły nasze wyniki. Początkowo byliśmy trochę przerażeni, gdyż u babci wyniki były trochę niepokojące. Myśleliśmy, że to nawrót choroby, ale po wizycie u lekarza KAMIEŃ SPADŁ NAM WSZYSTKIM Z SERCA.... Nie potrzebne u babci następny cykl leczenia chemioterapią.... O godzinie 11:00 nadszedł czas na moje badanie, które trwało całą godzinę. Musiałam leżeć w takiej wielkiej komorze, w której musiałam mieć nauszniki i takie dziwne coś wokół szyi ;D. Pomimo długiego badania czas minął dość szybko, z powodu krótkiej drzemki ;D. 
       Wczoraj odwiedziłam mnie moja mała myszka Hanusia!;* Dawno tej gwiazdy nie widziałam.... BARDZO wyrosła od czasu swoich chrzcin... Inne dziecko normalnie! Jutro ciocia jeszcze myszkę wymęczy i się nią nacieszy przed kolejnym cyklem, który zaczyna 15 lipca :). Oby to był już ostatni cykl chemioterapii i końcówka mojego leczenia.... Przez te piekielne sterydy wyglądam jak kobieta w 4 miesiącu ciąży.... Tak się woda w moim organizmie zatrzymała.... To jest bardzo męczące, ponieważ przez to mam problem z swobodnym oddychaniem i przy okazji puchną też kostki.... Na szczęście dzisiaj już kończę je brać!! ^^ Po wyczerpującym dniu czas na odpoczynek w towarzystwie ciekawej książki i zimniej herbatki... Miłego wieczoru!;*

niedziela, 29 czerwca 2014

Streszczenie z całego świetnego tygodnia! ;*

24-26 czerwca 2014 r. Dzień wyjazdu do szpitala i zakończenie 8- ej doby trzeciego cyklu...
     Z samego rana około godziny 7:00 razem z tatą pojechaliśmy do kliniki na przyjęcie do oddziału na podanie kolejnego cyklu... Mieliśmy nadzieję, że wszystko pójdzie sprawnie i następnego dnia wyjdziemy do domu, no ale jak to z reguły bywa mieliśmy malutkie problemy... Na początku wszystko szło sprawnie i po naszej myśli... morfologia z palca wyszła pomyślnie, ale gorzej już było  czekaniem w kolejce do lekarza dziennego. Kolejka choć mała to z godziny na godzinę każda wizyta kolejnego z pacjentów się przedłużała. Nasza kolej nadeszła dopiero około godziny 11.... Później natomiast był problem z przyjęciem na oddział. Po długich rozmowach kazali nam przyjechać dopiero o godzinie 19. Mi to ogólnie pasowało, ponieważ mogłam najeść się pampuchów z musem truskawkowym... Pyyyycha! ^^.  
     Następnego dnia zostałam podłączona do chemii i do płukanki, która tą chemie musi mi z organizmu wypłukać. Na sali leżałam z cudownym, malutkim gadułą Marcelkiem ;*. Marcelek ma dopiero sześć lat, lecz ze swoją chorobą zmaga się już od 4 długich lat. Ma świetnych rodziców, którzy się nim dobrze opiekują i dbają o to, żeby chłopiec miał jak najlepsze dzieciństwo. POZDRAWIAM BARDZO MOCNO MARCLKA I JEGO RODZICÓW!;*. Przez ten krótki okres czasu poznałam również drugiego Marcela, ale już w moim wieku, który rozpoczynał swoje leczenie. Chłopak był bardzo podłamany, ale gdy zaczęliśmy rozmawiać z Nim i Jego rodzicami, wspierać ich to powoli nerwy odchodziły. To jest normalne w takich sytuacjach, każdy z nas na oddziale tak to przechodził;/. 

27-28 czerwca 2014 r. Zakończenie roku szkolnego i piknik rodzinny...
      Dzień rozpoczęłam Mszą św. Zakończenie roku szkolnego rozpoczęło się o godzinie 10:00. Byłam bardzo zadowolona, że będę mogła się spotkać z osobami ze szkoły; ). W moim przypadku apel był dla mnie bardzo ważny, ponieważ odbierałam na środku "Order Dobra". Byłam bardzo przejęta, ponieważ nigdy jeszcze nie dostałam podobnej nagrody. Po całej ceremonii przyszedł czas na odebranie świadectwa i podziękowanie wszystkim nauczycielom za cały rok szkolny. Później poszliśmy większą grupą do lodziarni na pyszny deser. 
     Wczoraj odwiedziły mnie i mojego brata koleżanki. Dzień spędziliśmy bardzo dobrze. Na początku zrobiliśmy grilla. Po zjedzeniu poszliśmy na boisko, gdzie odbywał się piknik rodzinny. Piknik rozpoczął się występami, później przyszła pora na główną atrakcje... "Mecz pomiędzy pannami, a mężatkami". Pomimo świetnej gry mężatek, panny wygrały mecz... Dzień pełen wrażeń zakończyliśmy ogniskiem na ogrodzie.... Życzę Miłego dnia!!;*

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Czas w końcu uzupełnić zaległości....

              Na samym początku chciałabym przeprosić Panie z fundacji, bo wiem, że czekają na ten wpis ;D. To wina jak i braku czasu tak i trochę lenistwa;/. 

W czwartkowe popołudnie odwiedziły mnie Panie wolontariuszki z fundacji Mam Marzenie. Spotkanie miało za zadanie spełnić choć jedno moje skryte marzenie, w walce z chorobą. Panie przedstawiły mi kategorie jakimi mogę kierować się w wybieraniu swojego marzenia. Oczywiście moim najskrytszym i najważniejszym marzeniem jest wyzdrowienie i bycie w pełni szczęśliwą , zdrową nastolatką cieszącą się każdymi chwilami w gronie przyjaciół i rodziny. No, ale jak to bywa w niektórych marzeniach o nie niestety musimy powalczyć sami, bo jedynie dobre nastawienie i motywacja bliskich pomoże nam lepiej przejść tą chorobę. Moim zdaniem, gdybym nie miała takiego wielkiego wsparcia od rodziny, przyjaciół i znajomych to z pewnością inaczej bym przechodziła cały cykl leczenia. Cieszę się, że moje nastawienie do choroby podoba się wielu osobą, ponieważ one jeszcze bardziej mnie motywuje i zagania to pomocy jak i sobie tak, i innym. Po wysłuchaniu przedstawionych mi kategorii przez Panie, zdecydowałam się, że jak nie mogę poprosić o zdrowie poproszę o telewizor, ponieważ remontuje swój pokój i do pełni wyposażenia brakuje mi jedynie jego. Cały ten czas spędziliśmy bardzo miło i w sympatycznej atmosferze. Bardzo chciałabym podziękować za możliwość skorzystania z takiej oferty; ). Jest mi bardzo miło, że w takim trudnym dla mnie czasie mogłam poznać tak wspaniałe osoby na swojej drodze. Serdecznie pozdrawiam Panie wolontariuszki i jeszcze raz przepraszam za tak późne opublikowanie tego postu; ). 


Link do fundacji i mojego marzenia;* : http://www.mammarzenie.org/marzyciele/5801-Zuza/ 


niedziela, 22 czerwca 2014

Jutro najlepszy dzień EVER!

Jutro już poniedziałek i bardzo długo oczekiwany przeze mnie... Sama się dziwię, ale pierwszy raz w życiu cieszę się z poniedziałku ;D. W końcu zobaczę moją klasę i spędzę z nią choć trochę czasu od tak długiego niechodzenia do szkoły. Oczywiście na samym początku będę musiała zrobić morfologię. Po badaniach szybki śmig do salonu, szybkie śniadanie i można lecieć z Julą do szkoły <3.


środa, 18 czerwca 2014

2 dzień trzeciego cyklu...

Dzsiaj mija drugi dzień 3 cyklu... Jak narazie wszystko idzie jak należy;). Dziś byłam na USG, by sprawdzić czy węzły z szyi się wytopiły. Okazało się, że chemia bardzo dobrze działa na węzły i został tylko jeden nie aktywny węzeł chłonny, czyli bardzo dobrze!!